
Illustrated Stories
Leh

Na wysokości 4000 metrów kamienna pustynia.
Wokół nas szczyty 7- tysięczników .
Biblijny pejzaż-tu mógł stać się początek i nadejdzie koniec .
Góry , głazy , doliny , przecinające je Indu zdają się być odwieczne .
Dziwną angielszczyzną głos z głośnika lotniska upomina nas:
Jeżeli poczujemy zawroty głowy, mdłości a nasze ruchy staną się nieskoordynowane -musimy zgłosić się do szpitala.
Powietrze na tej wysokości jest bardzo rozrzedzone , nasze płuca nie są do tego przyzwyczajone .zatem po przylocie musimy odpoczywać przynajmniej 12 godzin.
100 metrów dziennie w górę , nie więcej ! Unikać używek , nie palić , nie pić alkoholu.
Wypalamy papierosy i pędem na spotkanie z nowym światem !
Kamienny taras 500 letniego domu.
Z tarasu rozciąga się wspaniały widok na leżące na dole Leh i panoramę Himalajów .
Wszystko spowite kurzem i pyłem który wiatr przenosi z lodowatej pustyni . Szarości , ochry, ugry.
Dźwięk dzwoneczka wyrywa się z dominującej ciszy . Mała, brudna dziewczynka ciągnie plastikowy rowerek, po schodach prowadzących do atrium domu w którym jesteśmy . Różowa plama rowerku wybija się z pejzażu naturalnych kolorów .
-biedne dziecko - myślę.Gdzie ona sobie pojeździ? Platforma tarasu ma jakieś 2 na 3 metry.
Dziewczynka rozpoczyna akcje przemieszczania się z jednej strony tarasu na drugi. Odbija się od murku - dwa ruchy pedałami i po dotarciu do drugiej strony odbija się ponownie. I tak w kółko ...
Chcę zejść do miasta.
Dowiaduje się o kierunek.W tym labiryncie schodków , takich samych spłowiałych domów łatwo się zgubić.
-Uważaj na psy ,mówią
-są głodne .
-krowy tez mogą być złe .
Zapamiętuje charakterystyczne miejsca : .stara rozpadająca się stupa, dekoracyjne , zardzewiałe drzwi.
Piekarnia gdzie bezpośrednio w dziurach ziemnych wypieka się chlebowe placuszki.
W drodze powrotnej czuje zmęczenie. Nogi stają się ciężkie .oddech przyspiesza.
Schodek .. odpoczynek .. schodek odpoczynek
Tunel- czarno., wilgotny zapach.Coś śliskiego pod nogami. Nie widzę światła końca tunelu.
Trzymam się mocno ściany żeby nie upaść.
Serce mi wali, oddech urywa.
Słyszę warczenie wszystkich psów Indii . Krowy włażą do tunelu.-
Jestem osaczona- ogrom piętrzących się nad mną Himalajów przytłoczył mnie.
Czuje ciężar domów, kamieni i iskał- jestem przygnieciona.
Nagle - dźwięk dzwoneczka- dochodzi gdzieś z góry!
Wsłuchuje się . Prowadzi mnie na zewnątrz. Światło ! Powietrze , i różowa plama plastikowego rowerka.